Należy zrozumieć, że nikt nie może “zasłużyć” sobie na psychologiczną, fizyczną lub inna przemoc. Ofiarę przemocy nigdy nie można winić za to, że ona znalazła się w takiej sytuacji. Jednak w naszym społeczeństwie odpowiedzialność za przemoc często jest przenoszona na osobę, która faktycznie jest ofiarą. Dlatego właśnie wiele osób godzi się na przemoc i cierpi to przez lata, a czasem nawet dziesiątki lat, szukając przyczyny w sobie, przyzwyczajając się do tej sytuacji lub po prostu bojąc się powiedzieć cos przeciwko agresorowi. Jednak mówienie o tym to żaden wstyd, ponieważ wstydzić się powinien akurat sprawca przemocy, czyli osoba, która systematycznie rani i upokarza partnera, wyśmiewa go, wydrwiwa, znieważa, kontroluje wszystkie jego działania, manipuluje nim, bije i tak dalej.

Tatyana Merzlaya, świeżo upieczona matka oraz właścicielka kawiarni w Gruzji postanowiła podzielić się swoją historią toksycznego związku na Facebooku. Kobieta podzieliła swoim doświadczeniem życia z agresorem, opowiedziała o tym, jak ona dała rade wyjść z tego związku, i o tym, jak jej mąż wciąż grozi jej. Historia tej dziewczyny może się stać przykładem dla wielu kobiet.

Oto co napisała Tatyana: „Małżeństwo nie było głównym celem mojej przeprowadzki do Gruzji. Dobrze, że z czasem dla większości osób to stało się dość oczywiste. Ja poznałam mojego przyszłego męża siedem miesięcy po przeprowadzce. Zostać na stale w Gruzji, tak samo, jak i otworzyć swoją kawiarnię, ja postanowiłam jeszcze przed naszym pierwszym spotkaniem. Tak, do Tbilisi ja przeprowadziłam się przez niego, to prawda. Chyba wszyscy już czytali historię mojej szalonej miłości. Przynajmniej pozytywna jej część. To była banalna historia miłosna: zakochałam się jak nastolatka, dosłownie zwariowałam i nie zdawałem sobie sprawy, co w ogóle robie 😉 Nie usprawiedliwiam się, tak po prostu było.

On miał 34 lata, marzył o rodzinie oraz dzieciach. Szukał inteligentnej, mądrej, aktywnej, celowej oraz silnej dziewczyny. I taką mnie zobaczył. Trzy tygodnie po naszym pierwszym spotkaniu on oświadczył się mi. Dwa miesiące później wzięliśmy ślub kościelny. Trzy miesiące po pierwszym spotkaniu kupiliśmy mieszkanie. Wtedy wydawało mi się, że ta idylla będzie trwała zawsze.

Prawie codziennie on mówił mi o tym, jak bardzo marzy o dziecku. Miłość, pasja, wspólna sprawa, remont w nowym mieszkaniu w prestiżowej dzielnicy, wycieczki po Gruzji, rozpoczęcie produkcji wina oraz wielkie plany na wspólne życie.

Popularne wiadomości teraz

Zagubiona suczka odnalazła swoją właścicielkę. Jej radość była nie do opanowania

Znani rodzice, którzy wychowują ciężko chore dzieci. Ich życie jest trudniejsze, niż myśleliśmy

Była serialową córką Zosi i Kuby w Leśnej Górze. Jak dziś wygląda Julka z „Na dobre i na złe”?

Wyszła prawda na temat programu „Nasz nowy dom”. Widzowie nie byli tego świadomi

Tatyana Merzlaya / Zdjęcie: Facebook

Pewnego razu, siedząc w samochodzie, on mnie popchnął. Byłam w szoku, wiec nie do końca zrozumiałam, co się w ogóle dzieje, ale spokojnie powiedziała mu, że jeśli to się powtórzy, zostawię go, nie zważając na moje uczucia. Kiedy przyjechaliśmy do domu, on znowu mnie popchnął i zaczął obrażać. Powiedział, że nie jestem kobietą, że jestem kurwą i tak dalej. Przyczyną takiego zachowania było moje oburzenie z tego powodu, że on wrócił do domu w środku nocy i przegrał 600 dolarów w kasynie.

Oczywiście ja zaczęłam pakować walizy. On przepraszał mnie, przysięgał i prawie że płakał, a nawet dal obietnice stojąc przed ikoną, że nigdy więcej mnie nie dotknie. Uwierzyłam mu i zostałam. Dlaczego? Kierowały mną uczucia, emocje oraz nadzieja.

Od momentu, gdy przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, ja z jakiegoś powodu byłam pewna, że on więcej mnie nie dotknie, ponadto on też ciągle to powtarzał. Nowe życie, spełnienie marzeń itp. 3 marca ja zrobiłam test ciążowy – wtedy i dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Tego dnia w Gruzji obchodzi się Dzień Matki – święto, które dla lokalsow jest ważniejsze od Bożego Narodzenia. Dla nas ten dzień stał się podwójnym świętem.

1 kwietnia on mnie pobił (nawet mimo tego, że po wizycie u lekarza okazało się, że jest wysokie ryzyko poronienia) i ja po prostu straciłam panowanie nad sobą. Nie wiem, co się ze mną stało – może to był wpływ hormonów, instynkt samozachowawczy lub po prostu instynkt zwierzęcy, ale pobiłam butelki z winem, naczynia i zrobiłam bałagan w mieszkaniu, następnie wzięłam niektóre swoje rzeczy i opuściłam mieszkanie.

Wynajęłam mieszkanie i w pierwszy dzień ryczałam bez przerwy jak nienormalna... Jednak szybko doszłam do wniosku, że muszę się ogarnąć. Wtedy po raz pierwszy dowiedziałem się o istnieniu tak zwanych narcyzów, agresorów oraz ludziach z takim zaburzeniem psychicznym. Zaczęłam o tym czytać – wszystkie historie były identyczne. Dokładnie to samo. Bez względu na narodowość.

Tatyana Merzlaya z córką Martą / Zdjęcie: Facebook

Potem wyjechałam w góry. Po miesiącu spędzonym w Swanetii musiałam wrócić do Tbilisi, żeby cos załatwić i odwiedzić lekarza. Podczas tej wizyty okazało się, że mam krwiaka i przez dwa tygodnie powinnam leżeć i w ogóle nie wstawać z łóżka. Ja nie miałam żadnych znajomych w tym mieście, wiec bardzo się zasmuciłam i po prostu zaczęłam płakać. Ze względu na to, że ja musiałam cały czas leżeć, ja nie miałam innego wyjścia, jak poprosić mojego męża, żeby on przywoził mi wodę oraz jedzenie.

Jakoś on przyszedł do mnie i znowu zaczął mnie obrażać, mówiąc, że nie jestem kobietą, że urodzę chore dziecko, że zrujnowałam mu życie i zniszczyłam marzenia. Oczywiście, ja nie chciałam nawet wiedzieć się z nim, ale mieliśmy wspólny biznes, dlatego powinnam była zachować spokój – ja po prostu nie miałam prawa zawieść ludzi, którzy u nas pracowali.

Po kolejnej wizycie u lekarza stało się jasne, że muszę się znów położyć, i on zaproponował mi na jakiś czas wrócić do naszego mieszkania. Cóż, on jeździł na wycieczki, a ja potrzebowałam pomocy i normalnego mieszkania, dlatego zgodziłam się na to. Wróciłam dotąd na pięć dni. Przez 4 dni go nie było go w mieście, a na piąty dzień ja znowu doświadczyła tego samego piekła. On bil mnie, a ja biłam wszystko, co miałam pod ręką. O pierwszej w nocy, gdy ja nie miałam siły nawet cokolwiek powiedzieć, on zawiózł mnie do hotelu. Jechaliśmy samochodem i on ciągle powtarzał, że ja urodzę chore dziecko... Ja po prostu cały czas płakałam...

Ja nie chciałam zostawać na lato w Tbilisi, ale pojechać do Swanetii ja też nie mogłam, z powodów zdrowotnych, wtedy postanowiłam wrócić do Kijowa. Ja zrozumiałam jedną rzecz – kategorycznie nie powinnam nosić tego bólu w sobie, bo to na pewno spowoduje coś złego w moim życiu. Nie chciałam tego.

Na ten moment ja już przeczytałam setki historii o tym, jak dziewczyny przez lata, często nawet dziesiątki lat, milczą o przemocy i noszą w sobie ten ciężar. Nie chciałam takiego życia.

Wtedy wyznaczyłam swój główny cel: między nami nie powinno pozostać niczego, oprócz wdzięczności.

Tatyana Merzlaya z córką / Zdjęcie: Facebook

Zaczęłam próbować coś z tym zrobić. Jeszcze w Tbilisi zwróciłam się do psychoterapeuty (chociaż specjalnie w to nie wierzę, ale wtedy była poczułam taką potrzebę). Dwie osoby, profesjonalisty, powiedziały mi, że ze mną wszystko jest w porządku i nie potrzebuję żadnej terapii. To była dobra wiadomość.

Zaczęłam od codziennej modlitwy za niego i za siebie. Prosiła Boga, aby dał mi siłę do przebaczenia, nawet pomimo silnego bólu... I po 40 dniach naprawdę poczułam się lepiej... Potem zwróciłam się do karmologa, ponieważ chciałam zrozumieć, dlaczego to wszystko miało miejsce w moim życiu. Poszłam także na masaż...

Oczywiście, nie było tak kolorowo… Wciąż mieliśmy ze sobą kontakt i nadal słuchałam o sobie wiele złych rzeczy, ale tez często poddawałam się swoim emocjom… Po każdej takiej rozmowie zadawałam sobie to samo pytanie: po co to mówię? Co chcę udowodnić? Nic! Tym bardziej że potrzebuję siły na cos ważniejszego niż te kłótnie…

Stopniowo wracałam do normalnego życia – to chyba była najtrudniejsza nauczka w moim życiu… Czy nauczyłam się czegoś? To chyba będzie jasne, kiedy zdecyduje się na nowy związek… Natomiast ja na pewno już nie czuje się ani zraniona, ani obrażona.

Podczas mojej ciąży on żadnego razu nie zapytał, czy nie potrzebuję pomocy, chociaż kilka razy my nawet zastanawialiśmy się nad tym, żeby razem pójść do psychologa.

Po pewnym czasie odpuściłam sobie nasze mieszkanie w Tbilisi, w które zainwestowałem swoje pieniądze, duszę, energię oraz czas. Ponadto nie miałam żadnych praw na to mieszkanie, ponieważ oficjalnie nie wzięliśmy ślub. Nadal mam 5000 USD długu, który muszę spłacić. Tak zdecydował mój mąż, a ja jestem ponad tymi pieniądzmi oraz kłótniami.

Odpuściłam sobie również to, że wzięliśmy ślub kościelny, chociaż to było dla mnie ważne. Oczywiście nadal uważam to za bardzo ważny rytuał, ale na pewno nie ważniejszy od własnego zdrowia i życia. Odpuściłam sobie także nasze wspólne marzenia i plany, zarówno, jak i strach przed wychowaniem dziecka w pojedynkę.

Postanowiłam być szczęśliwa i chyba u mnie to nieźle wychodzi. Wybrałam być silna i teraz na pewno wiem, że każdy z nas ma siłę, żeby przetrwać jakikolwiek ból. Tak samo, jak i szczęście. Wybrałam siebie i już nie muszę nikomu niczego udowadniać ani obwiniać kogoś w swoim nieszczęściu.

Potem wróciłam do Gruzji i szczerze chciałam, żeby Marta miała kochającego tatę. Będę szczera – Gaga wyrzucił mnie i Martę z naszego mieszkania, a przed tym pobił mnie, gdy Marta miała zaledwie 3 miesiące. Gaga nigdy nie pomagał i nadal nie pomaga Marcie finansowo. Ponadto on żadnego razu nie zechciał spotkać się z własną córką i spędzić z nią czas. On był gotowy przyjechać do Marty tylko za mojej obecności. Oczywiście, aby w kolejny raz obrazić mnie i powiedzieć jaka suka jestem.

Zawsze mówiłam i będę powtarzać, że nie mam nic przeciwko temu, żeby Gaga miał kontakt z Martą oraz spędzał z nią czas. Mój dom jest dla niego otwarty 24/7. Oprócz tego ja nigdy nie mówiłam córce nic złego na temat jej ojca.

Obecnie on grozi mi, dosłownie grozi mi śmiercią. Czy boję się go? Nie! Natomiast myśląc rozsądnie, rozumiem, że on może brać narkotyki (to często mu się zdarzało) i w takim stanie on rzeczywiście może zrobić cos złego.

To nie brzmi jak bajka, ale takie jest moje życie i moja historia, która po raz kolejny udowadnia, że od miłości do nienawiści jeden krok. Ja doświadczyłam emocji, które trudno opisać oraz trudno zapomnieć. Moja historia składa się z najszczęśliwszych oraz najgorszych momentów w moim życiu. Ta historia zmieniła mnie. Ani na lepsze, ani na gorsze – po prostu zmieniła.

Przez długi czas nie chciałam dzielić się tą historią z publicznością. Nie chciało mi się tego robić z dwóch powodów: 1. Nie chcę, żeby ktoś źle myślał o Gruzinach. Takie zachowanie i ta cala sytuacja jest raczej wyjątkiem i w żadnym wypadku nie charakteryzuje cały naród. 2. Marta. Przykro mi, że ta nieprzyjemna historia będzie towarzyszyć jej przez całe życie.

P. S.: Nie warto pisać mi „trzymaj się” czy coś w tym stylu 😉 Mam teraz tyle siły i energii, że sama mogę wesprzeć każdego, kto tego potrzebuje. Wiem także, że takie historie mogą dać komuś siłę i wiarę w siebie.

Wszystko, co mówi na ten temat Gaga, jest wyłącznie jego opinią, na którą on oczywiście ma prawo. Jednak ja nie mam z tym nic wspólnego. On żyje w rzeczywistości, w której ja ZASLUZYLAM na to wszystko, a on KOCHA Martę.”