Wczesnym rankiem w sobotę Raul Marin Seha wyszedł na spacer do parku. Nagle na poboczu drogi mężczyzna zobaczył brudne zawiniątko, które podejrzanie się poruszało i wydawało dziwne dźwięki. Włączył aparat w telefonie i zaczął zbliżać się do tego „obiektu”. On spodziewał się zobaczyć tam cokolwiek: dzikie zwierzę, jakiś sprzęt, a nawet zwykłe śmieci – tylko nie niemowlę.

Ręcznik był bardzo brudny oraz poplamiony krwią. Okazało się, w tym zawiniątku leżał noworodek – malutka dziewczynka zz wiszącą pępowina. Mężczyzna był zszokowany tym, co zobaczył, ale nie pogubił się i natychmiast zawiózł dziecko do kliniki, gdzie dziewczynka przeszła pełne badanie lekarskie. Na szczęście dziewczynka była absolutnie zdrowa, ale gdyby pomoc przyszła później, szanse dziecka na przeżycie byłyby znacznie mniejsze. Biologiczni rodzice dziewczynki tak nigdy się nie pojawili.

Ratownik poczuł szczególna więź z tym „podrzutkiem” i postanowił adoptować dziecko. Krewni poparli Raula w tej decyzji i chętnie zgodzili się przyjąć nowego członka do swojej rodziny.

Popularne wiadomości teraz

Pierwsza rocznica ślubu Karola Strasburgera

Bronisław Komorowski po operacji. Jego życie się zmieni

Aleksandra Kwaśniewska zamieściła zdjęcie z dzieckiem. Odpowiedź dla wszystkich hejterów

Douglas Nunes zamieścił śmieszne zdjęcie Joanny Krupy bez makijażu. "Najlepsze zdjęcie" piszą internauci

Użytkownicy sieci byli zachwycenia ta decyzja mężczyzny. Wielu podziwiało tego niesamowitego człowieka, niektórzy nawet mówili, że ich spotkanie było zamierzone z góry: „Prawdziwy mężczyzna! Jestem dumny z takich ludzi! ”, „Ta historia jest wzruszająca do łez! Nie obyło się tu bez wyższych mocy”, „Niech u dziecka wszystko będzie dobrze! ”, „Ależ szczęście dla dziecka. Pewnie ręka Boża skierowała go na to spotkanie".

Ich połączyła tragiczna historia i mimo tego, ze Raul nie jest jej biologicznym ojcem, ta dziewczynka zdobyła prawdziwego ojca z wielkim sercem. Nic się nie dzieje przypadkowo.