Mam 30 lat i jestem właścicielem pubu. Do pracy jeżdżę metrem. Z wyglądu jestem duży jak byk. Kiedyś przy wyjściu z pojazdu zobaczyłem, że jedna dziewczyna z plecakiem nie potrafiła samodzielnie stąd wyjść. Postanowiłem jej pomóc: wziął ja za kaptur i wyszedł z nią. Następnego ranka zobaczyłem, ze ona szuka mnie oczami i znowu pomogłem jej wyjść stad – w ten sposób jeździliśmy razem przez 2 miesiące.

Ona dawała mi posłuchać swojej muzyki i ogólnie zachowywała się ładnie i skromnie, nawet zacząłem żałować, że ma tylko 15 lat. Ale pewnego dnia okazało się, że wcale nie chodzi do szkoły, jak myślałem, tylko do pracy w Wydział Polityki Społecznej, i ma 25 lat. Okazało się, że wyprowadzałem urzędnika z metra za kaptur. I byłaby to największa porażka w moim życiu od 30 lat, gdyby nie zgodziła się pójść ze mną na kawę.

Na zakończenie roku w szkole zawsze dawaliśmy nauczycielom w prezencie kwiaty. Kiedy kończyłem czwartą klasę, przyniosłem ogromny oraz bardzo drogi bukiet. Trzeba było dać go w prezencie nauczycielom, ale… Byli okrutni i niesprawiedliwi! I oddałem go osobie, która naprawdę na to zasłużyła – sprzątaczce. Następnego roku ona zniknęła ze szkoły. Po 9 latach koleżanka powiedziała mi, że ​​jest to jej sąsiadką – tego dnia ona zwolniła się ze szczęścia i otworzyła własną firmę. Mówi, że dałem jej nadzieję na lepsza przyszłość.

„A jeśli nagle spotkam swoja drugą połówkę? I jestem niepomalowana”- zawsze powtarzałem sobie. Aż pewnego razu wywróciłam się w łazience i złamałam nogę w dwóch miejscach. Pojechałam do szpitala z niedogoloną nogą, na wpół startym lakierem do paznokci, w swetrze babci i oczywiście niepomalowana. Spotkałam tam swoją drugą połówkę – faceta ze złamaną ręką i na wpół ogoloną brodą. Jesteśmy razem od 5 lat.

Pewnego razu w nocy usłyszałam, jak coś spadło na korytarzu. Okazało się, że to była książka. Spadła z półki i otworzyła się na stronie z nagłówkiem „Jak schudnąć”. Pomyślałam, ze to jest znak.

Popularne wiadomości teraz

Daniel Martyniuk świętuje 32. urodziny: od swojej ukochanej mamy dostał niesamowity prezent

Tak wygląda dziecko urodzone w małżeństwie tej niezwykłej pary

Asystent, nie lider: mąż Elżbiety II porównał kiedyś Kate Middleton do księżnej Diany

Pies nie puszcza swojego zbawiciela, dopóki go nie zabierze

Kiedyś poszłam do klubu z koleżanką, siedziałam przy barze, podszedł do mnie facet i powiedział: „Jedziemy do mnie, pokażę ci swojego szopa”. Nie, oczywiście chłopaki probowali mnie podbić, ale w taki oryginalny sposób – po raz pierwszy. To mnie zaciekawiło, wiec się zgodziłam. Przyjeżdżamy, on otwiera drzwi i do nas wybiega PRAWDZIWY szop! Generalnie mieszkamy razem od kilku miesięcy: ja, chłopak i szop pracz.

Kiedyś jechałam autobusem na egzamin i nagle usłyszałam wewnętrzny glos: „Wysiądź na tym przystanku, idź do kawiarni”. Myślę, co za bzdury, przecież mam dzisiaj egzamin! Autobus zatrzymuje się, coś we mnie klika i wysiadam. Wchodzę do kawiarni i słyszę, jak mężczyzna coś do mnie krzyczy. Zaczęłam uciekać, a mężczyzna – za mną! Dogonił mnie i zapytał, dlaczego przyszłam do tej kawiarni. Mówię mu, że sama nie wiem. Prawie popłakał się ze śmiechu. Miesiąc temu jego rodzina zginęła w wypadku samochodowym. Nie mógł tego znieść i postanowił popełnić samobójstwo. Zanim weszłam do kawiarni, on pomyślał: „Boże, jeśli istniejesz i muszę dalej żyć, daj mi znak”. I tu ja.

Marzyłem o Berlinie, ale nie miałem na to pieniędzy, dlatego przez rok starannie odkładałem na ten wyjazd. Ostatniego dnia spacerowałem ulicą na przedmieściach, zobaczyłem salon urody i postanowiłem zrobić sobie fryzurę na pamiątkę. Fryzjer zaproponował, że zrobi mi stylizacje według własnego gustu – taka sobie niespodzianka, i się zgodziłem na to. W ciągu godziny zrobił mi tak stylową fryzurę, o której nawet balem się pomarzyć.

Wyszedłem od fryzjera, i po drugiej stronie ulicy sklep odzieżowy, wiec postanowiłem kupić super brutalną koszulkę do nowej fryzury. Kupiłem koszulkę, wróciłem do domu, za tydzień postanowiłem pójść na siłownię, aby uzupełnić wizerunek twardziela. Po 6 miesiącach miałem wysportowane ciało, po raz pierwszy we mnie zakochała się dziewczyna. Wraz z pojawieniem się w moim życiu dziewczyny, brakowało mi czasu na inne rzeczy, wiec nauczyłem się nim zarządzać i od razu zwiększyłem wydajność w pracy.

Po kolejnych 4 miesiącach, dzięki mojemu sukcesowi, awansowałem na menedżera, moje dochody wzrosły, kupiłem sobie samochód, a moja dziewczyna i ja zaczęliśmy odkładać na ślub. A wczoraj otrzymałem pismo, że moja firma przyjęła moje zgłoszenie i przenoszę się do innego biura, które znajduje się w Berlinie.

5 lat temu rzuciłem worek wody z balkonu na głowę nieznajomej dziewczyny. A wczoraj dowiedziałem się, że 5 lat temu moja żona (a poznaliśmy się 3 lata temu) poszła na randkę z mężczyzną, który miał się jej oświadczyć, ale jakiś drań rzucił na nią worek wody z balkonu, i ona nie mogla przyjść na spotkanie z nim mokra. Jej chłopak uznał to za bardzo frywolne podejście do niego i zerwali. 5 lat temu zrujnowałem ślub mojej obecnej żony! Jestem dumny z siebie!

Na studiach mi bardzo się podobał jeden facet, polubiłam go tak bardzo, że ciągle wyobrażałam sobie, jak się spotykamy i jak potem żyjemy długo i szczęśliwie. W końcu pomyliłam​​ rzeczywistość z marzeniami – po letnich wakacjach, bujając w obłokach, podeszłam do niego, pocałowałam i powiedziałam: „Tak bardzo za tobą tęskniłam!” Po wyrazie twarzy faceta zdałam sobie sprawę, jaka jestem głupia. Przeprosiłam go i uciekłam. Dogonił mnie, powiedział, że nie rozumie, co to było, ale nie ma nic przeciwko, aby kontynuować to.

Mam 35 lat. W pracy jestem szefem, w życiu codziennym – pustelnikiem. Nie mam przyjaciół, ale mam jeden niezmienny nawyk: chodzę do tej samej knajpy, siadam na samym końcu baru i po prostu piję Guinnessa.

Pewnego wieczoru siedziałem w tym pubie, gdy ktoś niespodziewanie zakrył mi oczy rękoma i zapytał: „Zgadnij kto?” Dziewczyna z tyłu szybko zorientowała się, że się pomyliła i po przeprosinach udała się na drugi koniec baru. Była taka młoda, lekka, z oczami jak dwa wielkie czarne koraliki. Nie mogłem myśleć o czymś innym, a Guinness nagle stał się nieco zgorzkniały.

Przez cały ten czas czekała tam na kogoś, ale najwyraźniej na próżno. Zacząłem zastanawiać się jak szaleniec, w jaki sposób zacząć z nią rozmowę, ale nic nie przyszło mi do głowy. Bar się zamykał, ona zaczęła się zbierać. Wybiegłem za nią i zaproponowałem, że odwiozę ją do domu.

W samochodzie bez przerwy gadała – tyle w niej było życia! Zapomniałem poprosić ja o numer telefonu, opamiętałem się dopiero w domu. Przyszedłem do pubu tydzień później, i znowu widze tę dziewczynę. Siedzi na moim miejscu. Zakryłem jej oczy rękami i zapytałem: "Zgadnij kto?" Roześmiała się i krzyknęła: „Myślałam, że nigdy się tu nie pojawisz!”.

 

 

 

Redaktorzy "Koleżanki" polecają przeczytać:

  1. Tego nikt się nie spodziewał. Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski nie są już razem

  2. Edyta Pazura pokazała najstarszą córkę swojego męża. Dziewczyna ma już 33 lata

  3. Gabriel Seweryn wróci do "Królowych Życia"?Zaskakujące

  4. Astrologowie wyznaczyli znak zodiaku, który jest najbardziej nieprzyjazny. Trzymaj się od niego z daleka

  5. Luksusowe życie Grzegorza Krychowiaka. Piłkarz ma dom jak marzenie