Po udziale w reality show "Jestem jaki jestem" to nie Michał jak przypuszczano stał się gwiazdą tylko jego żona Marta. Media rozpisywały się o ich kryzysie, a Mandaryna na fali popularności cieszyła się zajętym terminarzem.

Gabriel Fleszar powraca po 20 letniej przerwie

Nie można odmówić Marcie zdolności tanecznych, to jednak wtedy wydawało się, że jej wokal pozostawia wiele do życzenia. Prawda jest inna!

Choć z pewnością nie ma się czym chwalić, to fani nie pozwalają zapomnieć. Dokładnie w 2005 roku sopocka scena gościła Mandarynę i jej pamiętne wykonanie utworu Ev'ry night.

Popularne wiadomości teraz

Polskie gwiazdy, które zmieniły nazwisko, a nawet imię. Mało kto o tym wie

Anna Lewandowska odsłoniła twarz Klary. Według internautów to wykapany Robert

Jakie są najpotężniejsze znaki zodiaku: są tylko cztery

Aleksandra Kwaśniewska zamieściła zdjęcie z dzieckiem. Odpowiedź dla wszystkich hejterów

Po latach Marta jednak zabrała głos w tej sprawie!

Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że show był przygotowywany. Ja nie weszłam sobie, ot tak na scenę, byłam przygotowana. Na ten występ złożyło się wiele niefajnych sytuacji i wiele nazwisk, które były wtedy, i nadal teraz są, wielkimi nazwiskami. Nie chcę ich wymieniać. Nie chcę tego robić. Jest mi to do niczego niepotrzebne. Ja swoje już "odpękałam". I tyle. Jedno, co mogę powiedzieć, to fakt, że gdybym nie była przygotowana, to złamałabym nogę. W Sopocie najpierw gra się próby. To nie jest tak, że człowiek wychodzi na scenę i śpiewa. Najpierw musi zrobić kilka dni prób. Mówię ci, tam było kilka takich sytuacji, których się ludziom nie robi. Kiedy jesteś artystką, która dopiero zaczyna, jesteś na takim haju, że wydaje ci się, że skoro ty jesteś szczęśliwa, to wszyscy dokoła też będą szczęśliwi, będą mili i będą bili brawo. Serio, można się pomylić

Niestety sytuacja wymknęła się z pod kontroli. To wyglądało zupełnie inaczej od strony Marty, która bardzo przeżyła tę sytuację.

To były dosyć bolesne dni, nie chcę do nich wracać. To nie wyglądało tak, że nakleiłam sobie plaster na serce, otrząsnęłam się, założyłam nową parę dżinsów i wyszłam na ulicę. Nie, nie. Ja to bardzo przeżyłam, a głównie fakt, że zastanawiałam się, jak to mogło tak bardzo wymknąć się spod kontroli. Nie miałam wtedy możliwości, żeby przykręcić odsłuch, usłyszeć chórzystki czy ludzi grających na instrumentach, bo musiałabym po prostu zejść ze sceny

Po latach Marta chce opisać tamte wydarzenia.

Kiedyś może to opiszę, bo to nie do końca jest tak, jak wszyscy o tym myślą. (...) Byłam pierwszą ofiarą naiwnego wierzenia w ludzi, którzy z tobą pracują. (...) Musiałabym, opowiadając to, wymienić za wiele dużych nazwisk, dlatego lepiej o tym napiszę

Teraz, jak chociażby Adele, powiedziałabym: "Przepraszam Państwa, nic nie słyszę, chciałabym przerwać, żebym mogła usłyszeć swoje chórki, swoich muzyków" i zeszłabym ze sceny. Wtedy tego nie zrobiłam, ale tak jak mówię, człowiek uczy się na błędach

Człowiek uczy się na błędach i Marta jest dowodem na wyciąganie stosownych lekcji. Wznowiła swoją działalność muzyczną, a fani nie kryją zachwytu z nowej odsłony popularnej już dzięki niej piosenki.

Powodzenia i gratulujemy dystansu do siebie!

 

Więcej ciekawych artykułów na kolezanka.com