Coraz mniej jest projektantów, których nazwisko zna dosłownie cały świat. Tym ciekawszy jest fenomen Giorgio Armaniego. Zapytaj o niego kogokolwiek, a w zamian na pewno otrzymasz listę, która składa się z kilku skojarzeń: doskonale skrojone garnitury, charakterystyczny szaro-beżowy odcień, legendarny styl wielu hollywoodzkich filmów. Status gwiazdy międzynarodowej to raczej rzadkość w branży modowej, biorąc pod uwagę szybkość, z jaką w ostatnich latach zmieniają się dyrektorzy kreatywni marek. W przypadku Giorgio Armaniego jego założyciel pozostaje właścicielem i dyrektorem Domu. Pan Armani (zawsze jest tak nazywany, nigdy nie nazywa się po prostu Giorgio) rzeczywiście zdołał zbudować jedno z największych niezależnych imperiów mody. Niedawno skończył 87 lat i nadal osobiście zarządzać swoja marka.

To Armani zmienił postrzeganie krawiectwa przez ludzi i ukształtował kultowy styl końca XX wieku. Dzięki niemu mężczyźni i kobiety przebrali się w lekkie wersje spodni bez ciężkich konstrukcji i sztywnej podszewki. Warto zauważyć, że Armani zmienił nie tylko garderoby współczesnych mężczyzn, ale także ogólnie postrzeganie męskości. Pracując z tradycyjnie męskimi tkaninami, wymyślił idealny strój dla silnych i niezależnych kobiet – minimalistyczny, swobodny garnitur. Utorował także drogę dla wielu projektantów, w tym Calvina Kleina, Donny Karan i Gillesa Zandera.

Armani był jednym z pierwszych projektantów, które współpracowali z gwiazdami Hollywood, i akurat ta taktyka pomogła mu przyciągnąć tłumy dziennikarzy i celebrytów do butiku marki na Rodeo Drive. W 1980 roku projektant ubrał bohatera Richarda Gere w filmie Amerykański żigolak. Kostiumy Giorgio Armaniego w byli takim stopniu organiczne, że Gere nawet raz zapytał: "Kto gra w tej scenie – ja czy kurtka?" Od tego czasu Armani stworzył kostiumy do ponad 200 filmów, a jego sukienki nosiły najbardziej popularne aktorki – na długo, zanim czerwone dywany stali się dochodowym modelem biznesowym. Pod koniec ubiegłego wieku Armani ubierał Diane Keaton, Jodie Foster i Michelle Pfeiffer. Teraz ich miejsce zajmują Cate Blanchett, Celine Dion, Alisha Keys i Elizabeth Debicki.

Kiedyś Armani był zwolennikiem klasycznych linii, wyższości stylu nad modą i nienagannej włoskiej jakości. Lojalność wobec tych zasad pomogła mu stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektantów. Co ciekawe, w 1975 roku, aby założyć własną markę, on sprzedał swojego Garbusa. Sprzedaż marki w pierwszym roku wyniosła 14 000 dolarów, ale w ciągu zaledwie dziesięciu lat wzrosła do 100 milionów dolarów. Armani ma obecnie roczny obrót w wysokości dwóch miliardów dolarów, a imperium rozrosło się daleko poza produkcję odzieży: oprócz skromnych kolekcji ready-to-wear, linii Armani Privé couture i odzieży casual Armani Exchange, firma ma markę artykułów dla domu Armani/Casa, hotele i linie kosmetyków. To nie jest pełna lista, ale wszystko, co robi Armani, łączy jedna ważna cecha – dążenie do prostoty.

Popularne wiadomości teraz

Perfekcyjna przesadziła z retuszem. Ręka Małgosi wygląda bardzo nienaturalnie

Małgorzata Kożuchowska w długich włosach! Nowa fryzura odmłodziła ją o dziesięć lat

Asystent, nie lider: mąż Elżbiety II porównał kiedyś Kate Middleton do księżnej Diany

Wszystkie znaki zodiaku mają aniołów stróżów. Do czego są zdolni i jak prosić o pomoc

Pan Armani rzadko udziela wywiadów, ale czasami jednak robi wyjątki. Podczas naszej rozmowy żywa legenda świata mody zdradził swoje sekrety sukcesu i opowiedział o tym, jak nie zgubić się w ciągle zmieniającej się branży.

Patrząc z perspektywy czasu, jakie jest Pana największe osiągnięcie w karierze i dlaczego?

Bardzo się cieszę, że stworzyłem rozpoznawalny styl, który od razu kojarzy się z moim imieniem. To naprawdę powód do dumy. Przez całe życie starałem się stworzyć coś autentycznego, sensownego, coś, co będzie żyło po mnie. Uwolniłem mężczyzn i kobiety od wielu ograniczeń i zaoferowałem im odzież, która spełniałaby wymagania epoki. Jestem też dumny, że moja praca wytrzymała próbę czasu. Mówi za siebie i to jest najlepsze, co mogło się wydarzyć.

Odkąd Pan zaczął swoją karierę jako projektant, branża modowa bardzo sie zmieniła. Które z tych zmian zainspirowali Pana na nowe pomysły, a które na odwrót rozczarowali?

Rzeczywiście, świat mody zmienił się tak dramatycznie, że czasami mi się wydaje, że nie ma to nic wspólnego ze środowiskiem, w którym zaczynałem budować swoją karierę. Tempo rozwoju branży nieustannie rośnie, a my, projektanci, jesteśmy zmuszeni pracować coraz szybciej. Bardzo mi się to nie podoba. Jednocześnie lubię czuć konkurencję – w branży pojawia się coraz więcej projektantów, lecz prawie każdy z nich ma swój własny styl. Denerwuje mnie również to, że współczesna moda jest zbyt skupiona na zabawianiu publiczności i budowaniu z nią komunikacji. Z tego powodu czasami cierpi na tym jakość produktu. Nie warto jednak zapominać o tym, że głównym zadaniem projektanta jest ubieranie ludzi i tworzenie czegoś autentycznego, użytecznego i pięknego.

Kiedyś Pan drastycznie zmienił postrzeganie męskiej i damskiej mody. Czy uważa Pan, że tak poważne zmiany w branży nadal są możliwe? Czy nadal jest miejsce na oryginalny pomysł?

Kiedy zaczynałem swoją karierę, mężczyźni nosili obcisłe kurtki, które zakrywały ich ciała i wyglądały jak klatka. Chciałem stworzyć coś dokładnie odwrotnego – rzeczy dające komfort i swobodę ruchów, dlatego w połowie lat 70. wymyśliłem swoją pierwszą kurtkę w lekkim kroju, bez podszewki i ochraniaczy na ramiona. Krok po kroku zmieniałem położenie przycisków i poprawiałem proporcje. W tym czasie mężczyźni szukali łagodniejszych przejawów męskości. Wiele się wtedy zmieniło, ale odzież była tylko częścią bardziej globalnych zmian. Teraz wiele osób ma wrażenie, że wszystko zostało już wymyślone, a koncepcja oryginalnego pomysłu czy oryginalnej sylwetki po prostu straciła sens. Nie zgadzam się z tym. Moim zdaniem jest jeszcze pole do popisu, aby stworzyć coś nowego i sensownego, ale ten proces wymaga maksymalnej koncentracji. Należy pamiętać, że moda to nie tylko skorupa, to przede wszystkim ciężka praca, a autentyczność jest najważniejszą cechą, nawet jeśli jest coraz mniej powszechna.

Dla kogo Pan wymyśla nowe kolekcje? Czy postać idealnego klienta Armani zmieniła się na przestrzeni lat?

Kiedy tworzę ubrania, zawsze myślę nie o ciele, ale o osobowości. Moimi bohaterami lirycznymi są współcześni mężczyźni i kobiety, ludzie, którzy niczego sobie nie odmawiają i cenią elegancję, dlatego są pod wrażeniem mojej estetyki. Chcę, aby moi klienci czuli się pewni siebie, zakładając te ubrania. Nadal tworzę kolekcje z myślą o tej samej postaci co 40 lat temu, ale oczywiście ona się zmienia, idąc z duchem czasu.

Giorgio Armani z modelką

Obecnie Pan zajmuje się nie tylko przemysłem odzieżowym. Co motywuje Pana do pracy i jak Panu się udaje utrzymać wysoki poziom jakości?

Jako osoba kreatywna najbardziej kocham w swojej pracy to, że mogę zobaczyć rezultaty mojej pracy twórczej. Uważam, że dążenie do tworzenia jest wrodzoną cechą. I podążam za tym, bo dla mnie oznacza to stworzenie produktu, który stanie się częścią codziennego życia, czy to marynarka, nienaganna obsługa czy elegancki wystrój hotelu. Albo nawet tabliczka czekolady. Wszystkie te rzeczy łączy mój gust, nieustanne poszukiwanie wyrafinowanej prostoty. Im więcej pracuję, tym bardziej się inspiruję. Ponadto praca jest najskuteczniejszym serum przeciwstarzeniowym dla mnie.

Na przestrzeni lat Dom Armani wyprodukował wiele świetnych kampanii reklamowych. Czy odczuwa Pan ulgę, że udało się zbudować swoją markę na długo przed erą mediów społecznościowych? A może chciałby Pan komunikować się bezpośrednio z klientami, tak jak robi to większość początkujących projektantów?

Swoje imperium budowałem stopniowo, powoli i dlatego twardo stoi na ziemi. Od samego początku tworzyłem go na podstawie własnych obserwacji wszystkiego, co dzieje się wokół. Chciałem ubierać prawdziwych mężczyzn i kobiet. Chciałem widzieć je na ulicach, a nie tylko na łamach magazynów czy w iluzorycznym świecie telewizji. Chciałem, aby moje rzeczy w nowy sposób uświadomiły im swoją wartość. I żeby odzież odzwierciedlała szybko zmieniające się role społeczne. Obrazy, które stworzyłem wiele lat temu, są nadal aktualne, ponieważ są autentyczne. Media społecznościowe są zbyt zmienne i często nadmiernie komercyjne. Jestem zadowolony ze sposobu, w jaki kiedyś komunikowałem się z moimi odbiorcami i nie potępiam nowoczesnych sposobów komunikowania się z publicznością, ale wolę trzymać się swojej drogi.

Czy Pan korzysta z mediów społecznościowych?

Korzystam z sieci społecznościowych, ale nie prowadze kont: mam wiele ważniejszych i pilniejszych rzeczy do zrobienia. Oczywiście jako osoba publiczna musiałem założyć konto firmowe na Instagramie – ta platforma interesuje mnie najbardziej. Tam prezentujemy „wszechświat Armaniego” w całej okazałości. Nie planuję jednak zakładać własnego konta osobistego: ważne jest dla mnie zachowanie prywatności. Poza tym nie chcę ulegać wpływom influencerów.

Co jest dla Pana dzisiaj najważniejsze?

Zawsze oddaję się całkowicie pracy, wszystko robię z wielkim zapałem i oddaniem. Nigdy nie myślałem, że zostanę światowej sławy projektantem. Oczywiście nie chodzi o sławę jako taką, ani nawet o pieniądze, moją główną motywacją zawsze była chęć tworzenia. Ale pomimo tego, że praca jest dużą częścią mojego życia, wciąż jest w nim miejsce dla innych rzeczy. Zależy mi na tym, aby spędzać czas z bliskimi mi osobami.

Czy pan żałuje czegokolwiek?

Nie obciążam się żalem: to nie ma sensu. Ale gdyby ktoś zaproponował mi, bym znów przeżył swoje życie, zdecydowanie spędzałbym więcej czasu z osobami, których kocham.

Garnitur Giorgio Armaniego zdefiniował całą epokę. O czym Pan myślał podczas jego tworzenia? Jakiej muzyki Pan słuchał, jakimi ludźmi się otaczał? Skąd wzięła się ta estetyka?

Jestem bardzo pragmatyczny w tym, co tworzę, a przede wszystkim zwracam uwagę na to, co dzieje się wokół mnie. Pracując nad tymi garniturami, obserwowałam mężczyzn w moim wieku – miałem wtedy 40 lat – i zastanawiałam się, jakie ubrania chcą nosić. Wiedziałem na pewno, że to nie były kostiumy, które nosili ich ojcowie. Potem moja siostra i jej koleżanki przebrały się w te same kurtki, ale wszystko, co wydarzyło się później, to już historia. Może to zabrzmi śmiesznie, ale wtedy była epoka dysko i słuchałem dużo muzyki tego gatunku.

Jakiej muzyki słucha Pan teraz i czy jest jakiś muzyk, którego chciałby Pan zobaczyć wśród swoich klientów?

Słucham wszystkich rodzajów muzyki, od popu po muzykę klasyczną, stare i nowe piosenki. Lubię rytmiczne melodie. Jeśli chodzi o muzyka, to chciałbym ubrać... Jest ich wiele, ale prawdę mówiąc, to nie jest dla mnie najważniejsze. Dużo przyjemniej jest, gdy mężczyzna przychodzi do sklepu Giorgio Armani po swój pierwszy „poważny” garnitur, albo kobieta wybiera tam strój na nowe, wyższe stanowisko w pracy. Zawsze pracowałem z celebrytami i nadal to robię, ale moim głównym celem jest ubieranie zwykłych ludzi.

Co może wywołać u Pana uśmiech na twarzy?

Lubię robić różne rzeczy, pracować – to wprawia mnie w dobry nastrój. Nic dziwnego, że najlepiej i najszczęśliwiej czuję się w swoim biurze – to miejsce, w którym moje pomysły stają się realne i namacalne. To niesamowite uczucie, które za każdym razem napełnia mnie energią i adrenaliną.

Co pomaga Panu zrelaksować się po pracy?

Pod koniec dnia lubię spędzać czas sam ze sobą, po prostu myśląc o czymś. Zwykle jem obiad w domu, a potem odpoczywam przed telewizorem – oglądam dobry film lub serial. Staram się kłaść się nie zbyt późno, aby następnego dnia być gotowym na nowe wyzwania.

Jakie jest największy stereotyp dotyczący Pana jako projektanta?

Myślę, że wiele osób uważa mnie za ascetę. Oczywiście lubię umiar i podoba mi się idea „mniej znaczy lepiej”, ale jednocześnie jestem dość ekscentrycznym bon vivantem. Jak już wspomniałem, stworzyłem swoje popisowe kostiumy, kiedy byłem wielkim fanem disco. Dlatego nadal czasami chodzę na prywatne imprezy Giorgio w mediolańskim Armani / Privé Club.

Jaką radę dałby Pan młodym projektantom, którzy chcieliby pójść w Pana ślady?

Dziś wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane. Aby się wyróżnić, musisz w pełni i całkowicie poświęcić się swojemu biznesowi, ponieważ konkurencja jest bardzo wysoka. Młodym projektantom radziłbym przede wszystkim zbadać potrzeby potencjalnych klientów i odpowiedzieć na nie, jednocześnie tworząc coś nowego, świeżego. To jedyny sposób, aby przebić się do nowoczesnej branży modowej bez rezygnacji z zawodu.

Co sprawia Panu radość, poza modą oczywiście?

Po prostu cieszę się z tego, że żyję, że obok mnie są ludzie, którym ufam, że jestem zdrowy. Jestem zwykłym człowiekiem o prostych, choć głębokich uczuciach.

Zdjęcia: Getty Images

Redaktorzy "Koleżanki" polecają przeczytać:

  1. Tego nikt się nie spodziewał. Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski nie są już razem

  2. Edyta Pazura pokazała najstarszą córkę swojego męża. Dziewczyna ma już 33 lata

  3. Gabriel Seweryn wróci do "Królowych Życia"?Zaskakujące

  4. Astrologowie wyznaczyli znak zodiaku, który jest najbardziej nieprzyjazny. Trzymaj się od niego z daleka

  5. Luksusowe życie Grzegorza Krychowiaka. Piłkarz ma dom jak marzenie